„Czytanie człowieka” a sporty walki

„Czytanie człowieka” a sporty walki

Co wspólnego ma „czytanie człowieka” ze sportami walki? Cóż, w sportach walki zła ocena przeciwnika może okazać się bolesna. Oczywiście, życie to nie walka (chociaż każdy ma prawo uważać inaczej). Ale przeciwników spotykamy również na co dzień – w sytuacji konfliktu, współzawodnictwa czy „prawa do tronu”. Przyjaciele nagle stają się wrogami a dotychczasowi wrogowie oferują pomocną dłoń. Zawsze się to powtarza, gdy niewłaściwie oceniamy – „czytamy” człowieka.

Niedocenienie lub przecenienie przeciwnika może nieść za sobą bolesne konsekwencje a czasami nawet przegraną – jak w sportach walki. Aby uzmysłowić Wam prostotę i wagę właściwej oceny – „czytania” przeciwnika zwróćcie uwagę na pewną prawidłowość. Wojownik nie reaguje na krzykliwego, straszącego go przeciwnika, za to bacznie ocenia i kontroluje tego opanowanego, spokojnego i skoncentrowanego.

W życiu zdarza się odwrotnie. Boimy się surowych i krzykliwych ludzi, chociaż oni w większości przypadków mogą ukrywać w ten sposób swoje słabości i fobie, chronią swoją prywatność, są cholerykami niezdolnymi do bezpośredniej agresji lub po prostu muszą być wymagający. Za to często bezwiednie usypiamy czujność przy opanowanych, miłych i skupionych na nas „życzliwcach” – nie widząc ich prawdziwej intencji, nastawienia czy charakteru.

…I nagle budzi nas atak z zaskoczenia! A to przecież stary jak świat fortel „Konia Trojańskiego”. W sportach walki zawodnik potrafi odróżnić spięcie mięśni powodowane strachem od koncentracji i opanowania ciała przed zadaniem ciosu. W życiu taka umiejętność również może być bezcenna.

W kolejnych postach postaramy się pokazać Wam analogie i związki umiejętności właściwego „czytania” człowieka z osobistą pewnością siebie oraz odpowiednim doborem partnerskim.