Życie zaczyna się od współistnienia z innymi

Życie zaczyna się od współistnienia z innymi

Początek roku to dla wielu z nas czas bilansu i robienia postanowień: chcemy schudnąć, zacząć ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, pracować nad sobą.

Z reguły ich nie robię, bo po co czekać na Nowy Rok i łudzić się, że sama data coś zmieni. Każdy moment na zmiany jest przecież dobry ;-) Ale dzisiaj doszłam do wniosku, że jest jedna rzecz, nad którą chciałabym w tym roku szczególnie popracować. A mianowicie: nad wyjściem z osamotnienia.

Na co dzień otacza mnie wiele osób, mam grono przyjaciół dalszych lub bliższych, znajomych z pracy, ze studiów, rodzinę. Cześć z nich jest blisko, inni mieszkają gdzieś dalej.

Jak to się dzieje, że mimo wszystko odczuwam samotność. Są momenty kiedy niewielu z nich potrafi zbliżyć się na tyle, by zauważyć, że coś się dzieje, że potrzeba otuchy, dobrego słowa, uścisku, zrozumienia.

Podobno samotność jest chorobą współczesnej cywilizacji. Wielu ludzi odchodzi samotnymi, paradoksalnie żyjąc i mieszkając w wielkich metropoliach. Tęsknimy za prawdziwymi bliskimi relacjami. Tylko że my sami też nie umiemy ich budować. Nie rozumiemy zachowań innych, czujemy się wykorzystywani, pokrzywdzeni, niezrozumiani. Żeby siebie chronić niejednokrotnie zaczynamy grać, nakładamy maski. Czujemy się zakłopotani, słabi, wstydzimy się tej samotności.

Często jesteśmy tak skoncentrowani na sobie, że nie zwracamy uwagi na innych. Patrzymy a nie widzimy. Nie dostrzegamy spojrzenia oczu, ani nieśmiałego uśmiechu wysłanego w naszym kierunku. Nie umiemy rozpoznać kto z otaczających nas ludzi, mógłby stać się bratnią duszą, dozgonnym przyjacielem, czy partnerem na całe życie. Liczymy, że ktoś inny będzie bardziej biegły w odczytywaniu naszych ukrytych intencji. Bo przecież wstydzimy się wyjść pierwsi. Albo nie umiemy? Ale tak to nie działa. Jeżeli nie weźmiemy spraw we własne ręce pozostaniemy w swojej samotni, z poczuciem niesprawiedliwości świata i obojętności ludzi. Oskarżymy wszystkich tylko nie siebie…

W Nowym Roku postanawiam przenieść optykę patrzenia z siebie na innych. Żeby nauczyć się dostrzegać kim są, co pokazują sobą, a czego nie mówią. Widzieć głębiej, pomimo moich obaw i niepokoju, pomimo nałożonej przez nich maski, świetnej nieraz gry aktorskiej. Z szacunkiem i zrozumieniem, którego przecież tak bardzo sama potrzebuję. Postaram się pokonać dwie studnie osamotnienia, własną i cudzą. Bo życie i szczęście zaczyna się od współistnienia z innymi.

A jakie są Wasze postanowienia noworoczne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *